wtorek, 9 maja 2017

Rozdział 16 - Obowiązek, zauroczenie, miłość

- No dobrze - odezwał się Robert, zanim Car zdążył założyć kaszkiet. - Skoro omówiliśmy już tę akcję, to może porozmawiamy o odbiciu Kwietnia?
- Rozmawiałem już z dowódstwem - odpowiedział mu Tańczyński. Berta, Nicpoń i Topór przyglądali im się z zaciekawieniem. - Pomyślą o tym, uważają, że odbicie jest możliwe. Warunkiem jest powodzenie akcji z domem mody.
- Ale do tego czasu mogą z nim zrobić tysiąc rzeczy! Nie możemy go tak zostawić! - Wtrąciła Siwa. - Mogą go wywieźć, mogą go zastrzelić...
- Spokój. - Chłodny głos majora uciszył rudowłosą i ściągnął na mężczyznę wszystkie spojrzenia. - Jeśli będą planowali coś z nim zrobić, dowiemy się o tym. Tymczasem to wasza jedyna szansa na odbicie majora Kwietnia: wypełnić zadanie, które dostaliście i zdobyć uznanie w oczach góry.
- Mamy się bawić w mały sabotaż? - prychnęła Siwa.
- Jesteś w wojsku. Musisz wypełniać rozkazy. Dowództwo wie dużo lepiej, co powinniście robić. - Mimo łagodnego głosu wszyscy wyczuli, że Car nie zniesie sprzeciwu. Fryderyk i Filip znali go ze szkoły i znali niepisaną zasadę. Profesor zawsze ma rację. Nikt nie odważył się już oponować. Barbara usiadła z założonymi rękoma i obrażonym wyrazem twarzy. Robert posłał jej spojrzenie pełne zrozumienia. Choćby nikt się na to nie zgodził, choćby nikt im nie pomógł, odbiją Kwietnia. Mimo wszystko Car miał rację. Nie mogli zaniedbywać obowiązków żołnierskich.
Janek wyczuł zamiary przyjaciela.
- Przeprowadzimy akcję sabotażową. Potem naszym priorytetem będzie odbicie majora Kwietnia, ze zgodą lub bez.
- Mam nadzieję, że ze zgodą - wymamrotał Tańczyński. - Idźcie już. Następne spotkanie tutaj o tej samej porze na dzień przed akcją.
Powoli wychodzili z kościoła, pojedynczo lub dwójkami. Na końcu została już tylko Zuzanna, sprzątająca po popołudniowym nabożeństwie, Janek, Robert i Barbara. Ta ostatnia zaczepiła Szymańskiego.
- Musimy pogadać.
- Chodzi o Kwietnia?
- Tak. Trzeba zacząć planować odbicie. Głodna jestem, chodźmy coś zjeść. Może jakaś kawiarnia?
- Trwa wojna, a ty chcesz biegać po kawiarniach? - Robert uniósł brew, przemilczając fakt, iż sam nie mógł odzwyczaić się od przedwojennych uciech.
- Trzeba mieć coś z tego życia. Jak nazywa się ta restauracyjka, w której spotykałeś się z Tańcem?
- Jest za daleko, poszukajmy czegoś bliżej. - Próbował ostudzić jej entuzjazm.
- Widziałam tutaj jedną, ale jest tylko dla Niemców - burknęła.
- Nie znasz Warszawy, niedawno przyjechałaś. Ja na pewno znam jedną kawiarnię, bliżej niż "Zakątek".
- Nie jest tylko dla Niemców?
- Nie byłem tam, odkąd zaczęła się wojna.
- Czyli nie wiesz.
- Posłuchaj, pójdziemy i zobaczymy.
Skręcili w najbliższą uliczkę i po dziesięciu minutach drogi stanęli przed lokalem. Na drzwiach przybito tabliczkę "Nur fur Deutsche".
- I co teraz? - zapytała Barbara. - Wybacz, ale nie zabiorę Cię do siebie.
- Rozumiem.
- Kiedy ostatnio byłeś w tym "Zakątku"?
- Wczoraj. - Przyznał niechętnie.
- Doskonale! Jedziemy tam. - Ignorując protesty, raźno ruszyła w kierunku zapchanego tramwaju. Zapchanego tylko w części polskiej. Barbara nawet nie próbowała wchodzić do środka, uczepiła się barierki z tyłu wagonu. Robert pokręcił głową z dezaprobatą, podbiegł do ruszającego tramwaju i stanął obok Siwej.
Może jej nie będzie, myślał Szymański, nie skupiając się na trajkotaniu rudej towarzyszki. Całą drogę zastanawiał się, co zrobić, by niemiecka kelnerka nie pomyślała, że ma już dziewczynę.
- Obudź się, jesteśmy! - Barbara pacnęła go w ramię. - Zaraz wyjedziesz za miasto!
- Widzę przecież - mruknął nieobecnym głosem.
Zeskoczyli na bruk. Barbara, nie czekając, aż Robert otworzy jej drzwi, weszła do restauracyjki. Zajęła stolik pod ścianą. Dzisiaj obsłużyła ich starsza kelnerka. Kiedy odeszła z zamówieniem, Siwa nachyliła się bliżej młodego mężczyzny.
- Słuchaj, masz jakiś kontakt na Pawiaku albo na Szucha?
- Taniec ma.
- Taniec jest dowódcą.
- Myślę, że góra się zgodzi na odbicie. Major jest ważną strategicznie osobą. Nie zostawią go tak.
- Ale zanim się zbiorą, może już być za późno! - syknęła.
- Dobrze, zorientuję się, czy Janek kogoś zna.
- A ja zapytam Baletnicy.
- Chcesz ją wplątywać w akcję?
- Jest w konspiracji. Tak samo, jak my wszyscy. - Stanęła w obronie aktorki. - Poza tym, jest silniejsza, niż ci się wydaje.
- No dobrze, ale nie chcę jej wystawiać na ostrzał.
Kelnerka przyniosła herbatę, zamilkli na chwilę. Barbara wysiorbała jeden łyczek, rozglądając się po przytulnym wnętrzu.
Nagle wstała i zawołała donośnym, niemal pretensjonalnym głosem.
- Andrea!
Robert odwrócił się za siebie i zobaczył Niemkę. Stała pośrodku sali, wpatrując się w rudowłosą.
- Barbara?
- Musimy koniecznie się spotkać, jak skończysz pracę. - Rudowłosa podbiegła uścisnąć przyjaciółkę. - Przyjdź do mnie jutro po południu albo może w sobotę jak nie pracujesz.
- Dobrze... Poczekaj, dasz mi swój adres. - Wróciła po notesik, ołówek. Udając, że odbiera zamówienie, stanęła przy stoliku. - Cześć - bąknęła do Roberta. Odpowiedział, równie cicho. Barbara ze zdziwieniem podniosła głowę.
- Znacie się?!
- Baśka, podaj adres, nie mam czasu.
- Już! Bielańska 11, mieszkanie trzecie, na drugim piętrze. Znajdziesz.
- Tak. Dzięki. - Pospieszyła na zaplecze.
- Znacie się? - powtórzyła Barbara.
- Z widzenia. Jak już wiesz, spotykam się tutaj z Tańcem. A ty, skąd ją znasz?
- Z Gdańska, mieszkałyśmy obok siebie.
- Przyjaźniłyście się?
- A co, z Niemką to już nie można?
- Nie, nie o to chodzi. - Machnął ręką. - Wróćmy do Kwietnia. Musimy dowiedzieć się, czy wożą go gdzieś, czy siedzi w miejscu. Ile dni potrzebujesz?
- Nie mamy dużo czasu. Skontaktujmy się pojutrze.
- Muszę już iść, do zobaczenia.
Idąc ulicą, myślał o niemieckiej kelnerce i o jej znajomości z Siwą. Nieczęsto w tych czasach polskie łączniczki przyjaźniły się z Niemkami. Nagle naszła go pewna cwana myśl. A gdyby tak wykorzystać ich znajomość i wciągnąć dziewczynę do konspiracji? Robert poczuł się z tym okropnie, zwłaszcza że podobała mu się ciemnowłosa kelnerka. Zaraz pomyślał o Polsce w potrzebie i uznał, że jednak sprawy Ojczyzny były najważniejsze. To była prawdziwa miłość, nie zauroczenie.

***

Zaraz po zatrudnieniu nowej modelki Tymianek postanowił od razu rzucić Weronikę na głęboką wodę. Miała zastąpić Karolinę, gwiazdę pokazu, który odbyć się miał w najbliższy poniedziałek.
Dziś Weronika przyszła na swoją pierwszą próbę. Asystentka dyrektora zaprowadziła ją do garderoby. Tam przywitały ją spojrzenia pozostałych modelek. Kilka zaczęło szeptać między sobą, lecz jedna śmiało podeszła i podała dłoń nowej koleżance.
- Witaj, jestem Marysia.
- Weronika.
- Maria, pokaż pani Weronice garderobę i opowiedz o pokazie.
- Dobrze, pani Halino. Dziewczyny mówią, że pan Tymianek sam prosił cię, żebyś dla niego pracowała? - Szepnęła konspiracyjnie, puszczając przy tym oko.
- Tak, przez przypadek. - Powiodła oczami po dziewczętach, jakby miało jej to pomóc w odkryciu bezczelnych plotkarek.
- Uuu, opowiedz mi o tym!
- Weszłam do sklepu, żeby kupić ubrania, podszedł do mnie i zapytał, czy chcę zostać modelką - wzruszyła ramionami.
- Więc to prawda... - Marysia teatralnie zawiesiła głos. Weronika przewróciła oczami. Spodziewała się chichotów i plotek w tym towarzystwie, dlatego zacisnęła zęby i przytaknęła.
- Opowiedz mi o pokazie. - Zmieniła temat.
- Oczywiście! Wiesz, że tam będą bardzo ważni ludzie z armii? Chyba jacyś generałowie! Na pewno ze swoimi żonami. Może nawet jakieś sławne aktorki spotkamy!
- Miałam nadzieję, że porozmawiamy o tym, co mamy robić i takie tam. - Wercia przerwała jej delikatnie.
- Ach tak, już. Chodź, pokażę ci wejście na salę.

4 komentarze:

  1. Heeejooo
    Już nie musisz niecierpliwie czekać, najwierniejsza fanka przybyła na posterunek!
    Błędy:
    Patrz, znalazłam coś, co tu "Nur fur Deutsche" zgubiłaś: ü ;)
    Święto lasu, to tyle!

    Jestem niesłychanie dumna, że napisałaś "tę akcję". Gratulacje!
    Hmm, serio mają tylu dowódców w zanadrzu, żeby nie odbijać jednego z najważniejszych?...
    Profesor zawsze ma rację? To tylko wrażenie, że za dużo się od tamtych czasów nie zmieniło?
    Jak Ty spamiętujesz wszystkie te nazwiska, mi się cały czas mylą...
    Bieganie po kawiarniach zawsze jest dobre!
    "Wybacz, ale nie zabiorę Cię do siebie" a czemu nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Uuu, komuś tu na kimś zależy!
    Siwa ma trochę racji (w sumie nawet trochę bardzo), tylko skąd wie co w zasadzie się na Pawiaku dzieje? Wtedy raczej nie wiedzieli o tych niemieckich metodach, co nie?
    "Poza tym, jest silniejsza, niż ci się wydaje" dobrze! Girl's power!
    Ooo, cóż za miłe spotkanie! Co za zbieg okoliczności!
    "- Muszę już iść, do zobaczenia" tak trochę nie pasuje mi takie nagłe zakończenie, mógłby powiedzieć coś wcześniej, np. dobrze (żeby była ciągłość z poprzednią wypowiedzią Baśki
    "A gdyby tak wykorzystać ich znajomość i wciągnąć dziewczynę do konspiracji?" jaki kombinator, 2 w 1 się zachciało!
    Ach, to środowisko modelek. Urocze dziewczęta :)
    Nie ma to jak gorące ploteczki z rana!
    Ależ ta Wercia jest nudna, tylko o wejściach, wyjściach i innych nudach, a przecież można pogdybać i pomarzyć! Przecież od czego jest praca? ;)

    Mam nadzieję, że w kolejnym już akcja i że coś się spieprzy :) Nie żeby coś, ale to zawsze są najlepsze momenty :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć,
      Ja już chyba coś wspominałam, że będę pomijać niemieckie znaki bo za dużo z nimi zabawy?
      Nie, ale to początek wojny. Nie są jeszcze na tyle zorganizowani a Kwiecień w sumie nie jest niewiadomo kim. Na pewno nie najważniejszym. Ale planują jego odbicie. Odnosząc się do tego, co napisałaś niżej, Siwa i reszta nie wie jeszcze do końca, co działo się na Pawiaku i na Szucha. Niemniej jednak, ich dowódca został aresztowany i nie wiadomo, czy nie wywiozą go do Niemiec. Z tamtąd na pewno będzie go trudniej odbić.
      Muszę sobie zapisywać, mi też się wszystko myli...
      A czemu tak? Komu w głowie takie rzeczy, gdy zbliża się akcja?
      No cóż. Kiedy myślami jest się gdzie indziej, mówi się co innego niż normalnie. A Robercik myślał bardzo intensywnie ;) Do tego pewnie trochę mu było głupio...
      Prawdziwy kombinator-konspirator, do tego umie odróżniać piorytety :P Najpierw Ojczyzna, potem dziewczyna... Ale zobacz, jaki konflikt tragiczny: z jednej strony Andrea mu się podoba i nie chce jej na nic narażać. Ale z drugiej stronie, może pomóc w walce z hitlerowcami. No i częściej by się widywali. Może nawet lepiej poznali :)
      Modelki bywają bardzo różne.
      Ploteczki rano smakują najlepiej.
      Nudna totalnie. A do tego pracoholiczka.
      Spokojnie jak na wojnie. Tutaj wszystko (złe) może się zdarzyć.
      Pozdrawiam i do zobaczenia!

      Usuń
  2. Całkiem niezłe, chyba będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć :) Zapraszam gorąco

      Usuń

Próba